Nie mam żyłki do uprawiania hazardu farta w zakładach sportowych, nie słyszałem o nieprzyzwoicie bogatym stryjku, pragnącym wpisać moją osobę w swoim ostatnim liście, a i tak czasami zastanawiam się nad tym, co bym zrobił, gdybym miał tyle pieniędzy, że nie musiałbym robić nic. Idei w mojej głowie znajduje się przynajmniej kilka: nicnierobienie do końca świata i wypoczywanie na niebiańskich plażach Florydy, kupno drużyny piłkarskiej, pewne wsadzenie majątku w banku, utworzenie swojej sieci fast-foodów. Jako, że jestem z Wrocławia
3, mądrzej byłoby pomyśleć nad zapoczątkowaniem swojej działalności – już odnajduję się przy funkcji posiadacza spółki „deweloper Wrocław
1”. Plany rozwojowe Wrocław ma co prawda pozapinane na kilka lat do przodu, lecz jeśli dysponowałbym swobodnymi sumami i próbował stworzyć mieszkania
2, jakich Wrocław wcześniej nie widział, pewnie by mi się udało. Apartamenty we Wrocławiu to skądinąd niezbyt błyskotliwy pomysł na dochodowy biznes, lecz odmiennie być nie może skoro władze Wrocławia ostro szykują się na przywołanie całej grupy kibiców futbolu, którzy do stolicy Dolnego Śląska przybędą na ME w 2012 roku. Moja spółka deweloperska brałaby udział tylko w konkursach na obszarach dogodnych dla przyszłych klientów – z dobrym połączeniem do centrum, w okolicy, która prężnie by się rozwijała, gdzie nie byłoby wąskich gardeł za to było mnóstwo zieleni. Na apartament na tym osiedlu mogłyby mieszkać różne grupy obywatelskie, gdyż mieszkania różniłyby się od siebie ewidentnie. Jedne dwupoziomowe, z tarasem a także garażem dla klientów bardziej majętnych, drugie o niższym standardzie za przystępną cenę. Teraz starczy, żebym rozpoczął mimo wszystko grę w LOTTO, liczył, że wygram i plan wzbogacenia się pewny.